Blog-osławiony

Brak uśmiechu.

12.11.2008 | komentarzy 15

Kilka lat temu byłem świadkiem przyjazdu do Polski pewnego Anglika. Facet był starszy, spokojny i do dzisiaj uważam go za jednego z najbardziej konkretnych ludzi jakich udało mi się kiedykolwiek poznać.

Po kilku dniach spędzonych na zwiedzaniu malowniczej okolicy siedzieliśmy sobie przy kolacji. Ktoś zapytał naszego gościa o doznania z dotychczasowego pobytu. Pierwszą rzeczą, którą usłyszeliśmy było coś na co wcześniej nigdy nie zwracałem uwagi.

W Polsce ludzie mało się uśmiechają. Tak odpowiedział.

Dlaczego Polacy się nie uśmiechają?

I niech nikt mi tylko nie pieprzy o tym jak u nas biednie i takie tam bzdury. Biednie to jest w Afryce, Ameryce Południowej, Azji i w Albanii. Nawet dzisiaj , słuchając „trójki” usłyszałem zacytowanego maila od polaka mieszkającego w Indiach. Facet napisał, że tęskni za jakością polskich dróg.

Ci, którzy mówią jak to u nas biednie w większości przypadków nigdy nigdzie nie byli albo zmywali gary w restauracji w Londynie. Tak się składa, że byłem w takich miejscach w Anglii, że warszawska Praga to przy nich Disneyland.

Ponawiam więc pytanie. Dlaczego wszędzie wokół widzę te wiecznie niezadowolone mordy? Wieczne, jak to wdzięcznie określa Pan Gieniek, „żucie gówna”.

Wjeżdżałem dzisiaj na parking jednego z supermarketów. Wyboru za bardzo to nie ma jeżeli chodzi o opcję wjazdu, więc trzymałem się jednej z dwóch możliwych dróg. Nagle na środku owej drogi ujrzałem dziewczynę pchającą wózek centralnie na mnie. Kiedy gwałtownie zwolniłem i rozważałem wyjście z auta i obicie jej mordy za głupotę zobaczyłem jej twarz.

Baba była wściekła. Wyraz oburzenia na jej twarzy był tak wyraźny jak brak talentu aktorskiego braci Mroczków. I wtedy zeszło ze mnie powietrze.

Jak mogę być zły na taką idiotkę?

Robi coś ewidentnie kretyńskiego i jeszcze ma o to pretensje do innych. Jak mogę się spodziewać uśmiechu od takiej osoby?

My Polacy się mało śmiejemy bo jesteśmy ciągle źli. Jesteśmy źli na gówniane seriale i gównianych aktorów (najpopularniejszy serial to „G jak gówno”). Jesteśmy źli na gównianą muzykę, którą tworzą gówniane zespoły. Denerwujemy się oglądając gówniane programy rozrywkowe. Reklamy reklamują gówno. Politycy nam je sprzedają od zarania dziejów. Jesteśmy źli na samych siebie za bezmiar głupoty jaką zostaliśmy obdarzeni. Taka jest moja gówniana teoria.

Uśmiechajmy się częściej. Ta nasza głupota jest naprawdę śmieszna a przez to czyni nas wyjątkowymi.

Bądźmy z niej dumni. [scheff]

15 myśli nt. „Brak uśmiechu.

  1. Pan Gieniek

    Ja bym się tak nie dziwił brakiem tego uśmiechu. Wiadomo, że jesteśmy mądrym narodem, więc się nie śmiejemy „jak głupi do sera”. O!

  2. To, ze Polacy sa wiecznie niezadowoleni to sprawdza sie u mnie w pracy.
    Praca ktora wykonuje jest prawie bezstresowa i mamy bardzo luzny klimat. Mozemy sluchac I pod-a, radia. Szefostwo jest bardzo wyluzowane i traktuje nas jako kumpli.
    Niestety jak to w naszym narodzie nikt nie jest zadowolony. Wszyscy narzekaja.
    Glowa czasami boli. Ale…. juz zapomnieli jak to bylo kiedy przekroczyli granice. Obcy kraj, jezyk, obyczaje. Wielu sie zastanawialo czy sobie da rade i modlilo sie o jakakolwiek prace. Trzeslismy portkami….i nagle jest robotka w restauracji na zmywaku, na lotnisku kibelki i podloge zmywac, na ulicy rozdajac ulotki na mrozie, w kawiarni podajac 100 kaw na minute, gdzies na budowie lub przy tasmie pomidory ladowac. Po jednym dniu – brak usmiechu i znowu narzekanie, ze malo pieniedzy, ze brudno i ciezko.
    Nie rozumiem dlaczego wszystkim sie wydaje, ze sie im naleza kokosy za nic.
    Nie nasz kraj to po pierwsze wiec skad sobie wszyscy ubzdurali, ze beda pracowac jak by sie tu urodzili. Jestesmy imigrantami, tania sila robocza. Bedziemy robic to czego im sie nie chce robic.
    Najgorsi sa ci co kiedys szorowali kible za £3.5/h a teraz pracuja w firmach w jakiej ja pracuje. Ich praca polega na siedzeniu w cieplutkim biurze na krzeselku i wpisywaniu informacji w system komputera. Maja przerwe na sniadanie i obiad. Moga wyjsc do WC kiedy tylko chca. Zarabiaja od £8-do £15 na godzine i strasznie im zle. Zapomnieli jak stali na rogu Oxford Street w centrum Londynu rozdajac jakies trefne karty z nr tanich rozmow do Polski, kiedy tlumy ludzi ich popychaly i ignorowaly robiac swiateczne zakupy, siedzac w przyjemnych, cieplych restauracjach spozywajac krwiste steki lub popijajac „koniaczek” -patrzylismy i chcielismy tego samego.
    Ja mialam szczescie bo stanowiska na ktorych pracowalam byly dosyc przyzwoite ale tez ciezko tyralam. Pracowalam w gastronomi przez 6 lat (3 lata w PL i 3 w UK), musialam sie uzerac z pijanymi debilami ktorym sie wydawalo, ze sa lepsi ode mnie, pracowalam czasami po 70 godzin tygodniowo, zaczynalam prace o 10:00 a konczylam o 23:00 lub 04:00 nad ranem.
    Marzylam, zeby znalezc inna prace i znalazlam, ale ja ja doceniam i jestem szczesliwa z tego co mam. Strasznie mnie wkor….. jak slysze i widze te wiecznie niezadowolone twarze. Jak sie tak wam nie podoba to se poszukajcie innej a przestancie dziamdolic. Wiele ludzi ma problemy w zyciu tysiac razy powazniejsze niz wy i dalej sie potrafi usmiechac.
    Ci co sa w Polsce powinni sie cieszyc bo tutaj wcale nie jest lepiej, wrecz przeciwnie. Smierdzi na kazdej ulicy, szaro, brudno i nie ma czym oddychac. Tutaj nawet insekty nie chca zyc. Od 4lat komara ani cmy (itd.) nie widzialam.
    Wszedzie drogo. Tu nawet anglika na kupno wlasnego mieszkania nie stac hi hi.
    Wy przynajmniej nie musicie jechac do lasu godzine jakims smierdzacym, zatloczonym autobusem.
    Ja sie ciesze, ze sie urodzilam w polsce i jak bym miala mozliwosc to bym tam zyla, niestety moja sytuacja jest troche skomplikowana ale nigdy nic nie wiadomo.
    Jesli jestesmy zdrowi, mamy dach nad glowa i co do gara wrzucic to powinnismy sie cieszyc bo pewnego dnia moze nam tego zabraknac.

  3. baba z supermarketu

    Wystarczy poczytać kodeks drogowy i będzie wiadomo,że ta dziewczyna pchająca wózek miała pierwszeństwo na tym parkingu i to pan powinien jej ustąpić a nie ją obrażać i zgrywać najmądrzejszego na świecie.

  4. Powinienem jej ustąpić? Przecież gdybym jej nie ustąpił to bym ją przejechał. A tak nawiasem moja droga „mistrzyni kierownicy”, ona szła po ulicy a ja nie jechałem chodnikiem więc mi nie wyjeżdżaj z tymi durnotami o kodeksie. Oj te baby z supermarketów…

  5. baba z supermarketu

    Drogi adminie.Napisałeś wyraźnie,że wjeżdżałeś na parking przy supermarkecie.Takie parkingi w rozumieniu prawa są placami na których ruch pojazdów i pieszych odbywa się na tej samej powierzchni.A więc zacytuję Tobie Kodeks Drogowy:Art 26 ust. 4.”Kierujący pojazdem,przejeżdżając przez chodnik lub drogę dla pieszych,jest obowiązany jechać powoli i ustąpić pierwszeństwa pieszemu.Art 26 ust. 5.Przepis ust.4 stosuje się odpowiednio podczas jazdy po placu,na którym ze względu na brak wyodrębnienia jezdni i chodników ruch pieszych i pojazdów odbywa się po tej samej powierzchni.” Odsyłam też do poczytania komentarzy dotyczących tego artykułu w orzecznictwie NSA,SN i TK.Jest ich dużo bo wielu „mistrzów kierownicy” myślało tak jak pan, panie adminie i przegrało sprawy sądowe.Jeszcze raz przypominam,że parkingi przed,między innymi, marketami są traktowane jako place i należy stosować się do powyższego Art.26 ust.4 i 5.Pozdrawiam.Baba z supermarketu.

  6. baba z supermarketu

    Aha.Jeszcze tylko przypomnę,że podobna sytuacja występuje w strefie zamieszkania.Pieszy może korzystać z całej szerokości drogi i ma pierwszeństwo przed pojazdami, o czym zapominają nasi „mistrzowie kierownicy” i w strefach zamieszkania jadąc jezdnią uważają,że mają pierwszeństwo,nie przepuszczają pieszych,trąbią na nich i jeżdżą znacznie szybciej niż dozwolone 20 km/h.A przecież w każdej chwili zza zaparkowanego samochodu może wyskoczyć jakieś dziecko.I co wtedy?

  7. Nie, no w dupę nie wytrzymam. Przytaczam jeszcze raz fragment mojego artykułu:

    „więc trzymałem się jednej z dwóch możliwych dróg. Nagle na środku owej drogi ujrzałem dziewczynę pchającą wózek centralnie na mnie”.

    Droga, droga, na drodze…..ile razy mam to powtarzać.

    Zastrzegam sobie wypieprzanie takich głupich komentarzy. Jak ktoś chce coś powiedzieć to niech czyta dokładnie a później komentuje.

    Ja nie byłem na parkingu tylko na drodze wjazdowej. Drogi dla pieszych są wokół całego marketu. Koniec i kropka. Każdy następny głupi komentarz usunę.

  8. baba z supermarketu

    Nie,no ja też nie wytrzymam.Mamy w Polsce kilkanaście milionów super kierowców,którzy po swojemu interpretują prawo drogowe i Kodeks Drogowy.Droga wjazdowa jest częścią terenu należącego do marketu i zazwyczaj oznaczona znakiem „droga wewnętrzna”.Obowiązują tam nieco inne zasady niż na drogach publicznych.Dla przykładu niech pan zaparkuje źle swój samochód i wezwie Policję lub Straż Miejską w celu ukarania siebie.Bez obawy,nie przyjadą.Jedyna kara jaka może pana spotkać to upomnienie ze strony pracownika ochrony tego marketu i prośba o przestawienie auta.Droga dojazdowa,chodnik,miejsca parkingowe i dojazdy do tych miejsc,stacja benzynowa i dojazd do tej stacji,jeżeli takowa się tam znajduje są zaliczane jako plac należący do tego supermarketu i wszędzie tam pieszy ma pierwszeństwo.Jeszcze raz odsyłam do lektury komentującej ten Art.26.Można też zapytać się policjanta z drogówki.Nie ma co się obruszać i straszyć usuwaniem komentarzy,chyba,że chce pan aby ten blog stał się kółkiem wzajemnie adorujących się.Skoro pisze pan artykuł to trzeba też spodziewać się,że ktoś może mieć odmienne zdanie i mieć też rację.Chyba,że chce pan samych poklasków i zachwytów nad swoimi artykułami.Blogi są po aby wymieniać swoje poglądy z innymi.Może pan usunąć moje komentarze.Trudno przeżyję.Tylko wtedy zostaną panu sami przklaskiwacze,bo przecież inni zostaną usunięci.Tak na marginesie to lubię czytać te pańskie artykuły ale rzuciła mi się w oczy ta niedokładność dotycząca tej dziewczyny przed pańskim autem.Pozdrawiam.

  9. Wszystkim wiadomo ze co niektorym to powinno sie zabrac prawo jazdy ale to, ze pieszy ma pierszenstwo nie znaczy, ze ma isc po ulicy jak ciele. Byloby milo gdyby sie czasami rozgladali wkolo siebie, a nie chodzili jak by ulice nalezal tylko do nich.
    Nie tylko ludzie powinni sie wiecej usmiechac ale rowniez wiecej zwracac uwagi na innych.
    Niestey ale nasz narod nalezy do samolubow.

  10. Leszek Rzezimieszek

    A gdzie jest usmiech w twoim poscie? Pewnie gdzies mocno skryty pod ta zawiscia nasza polska do „baby z super marketu” i „polaków” bez usmiechu ?

    1. Znasz mnie to wiesz, że się uśmiecham znacznie częściej niż większość otoczenia a zawiści u mnie tyle co kot napłakał.

  11. Dosc stary post, ale prawdziwy. Wiele razy sam sie zastanawialem nad tym pytaniem „dlaczego niepotrafimy sie usmiechac”?

    Moze zaczne tak. Nikt w zyciu mi nie mowil, ze sie malo usmiecham. Do 25 roku zycia zylem w nieswiadomosci. W 2010 lece do stanow jako au pair. Przebywam z rodzina goszczaca juz dwa tygodnie i pada pytanie dlaczego sie nie usmiecham? Szczerze, to zbladlem, bo nie wiedzialem co mam zrobic i jak to poprawic. Z czasem sie udalo… zajelo mi to dwa lata, ktore spedzilem tam. Nauczylem sie nie tylko tego, ale wrocilem jako inny facet. Wiekszym optymista w zyciu nie bylem. Kazda spotkana mnie osoba widziala, ze bije ode mnie taka eneriga, ktora najlepiej by skradli.

    Bazujac na swoim doswiadczeniu zyciowym stwierdzic moge jedno. Moja rodzina nie byla zla, ale z perspektywy czasu stiwerzam jedno (naturalnie nie tyczy sie to kazdego z nas), ze polscy rodzice nie daja dziecku pozytywnych emocji a to podstawa. Nie chwala za dobrze zrobiona rzcz. Nie wazne co, ale zawsze zle… pokazuja malo uczuc. Nie sa zadnym wparciem, a gdy juz chcesz cos zrobic, to uslysz „na co Ci, zle Ci, prblemow sobie szukasz itd.” jak dorosnac na usmiechnieta, optymistyczna osobe zyjac z takimi ludzmi? Na prawde ciezko. To mysle jest podstawa.

    Druga spawa. Jak mozemy byc zadowoleni, skoro musimy 4 razy wiecej pracowac od niemca, a nawet amerykanina dolcizajac akcyze i to co sprzedajacy musi zarobic? Jakie cele mamy widziec dla siebie w zyciu, gdy nie stac nas na nic. W USA zyje sie od pierwszego do pierwszego – czyli tak jak w PL. TYlko z jedna roznica. Ich stac, zeby swoje pieniadze przejesc, przetracic na ich wlasne przyjemnosci. Reasumujac robia wszystko, zeby im bylo dobrze co sprzyja usmiechu i zadowoleniu. Do tego dodam, ze czasami pracuja duzo wiecej niz my Polacy i duzo ciezej. Naturalnie nie wszyscy.

    Nasuwa mi sie kolejna rzecz. Ktos wspomnial o pracy i klimacie w niej itd. Nalezaloby nawiazac znow do rodziny. W PL nie chwali sie pracownika za dobrze wykonana prace. Najwyzej mowi mu sie „przeciez Ci place za to”, badz uywa sie jeszcze wulgaryzmow, zeby podkreslic jaki mamy „szacunek” do drugiej osoby. Jak ma nas to motywowac do kolejnych wyzwan, kolejnego dnia? LUDZIE!!! Jestem tak sflustrowany tym, ze nie moge tego pojac, dlaczego tacy jestesmy. Nalezalaby nam sie „psychoterapia”, nie ublizajac nikomu. Jedyna nadzieja w mlodych ludziach, ktorzy wyjechali, moze wrocili i do tego zauwazyli te zmiany, ktre sila rzeczy chca wprowadzic w ich wlasne zycie.

    Kolejna, ale juz krotka konkluzja. Brak usmiechu i jego pochodne, jak brak szacunku, wulgaryzm itd. pociagaja kolejne nitki. Zauwazmy czytajac komentarze na polskich forach. Nie wazne, czy redaktor napisze cos ladnie czy nie. Dostanie mimo to przyslowiowy „prysznic” od czytajacych, ze to jest zle, ze jest malo inteligentny itd. To nie koniec. Pod tym dopisuja sie kolejen osoby, ktore „pluja” na inne komentarze innych ludzi. Gdzie tu kur** mac jest kultura osobista? Sila rzeczy musze dokonczyc. Czytam rowniez duzo prasy zagranicznej glownie po anglielsku. Prosty przyklad. Amerykanski redaktor pisze na jakis temat, podaje wskazowki itd. Jego wypowiedz przez komentatorow byla opisywana w sposob „zgadzam sie, badz nie… piszac z ogromna kultura co by jeszcze dodal, badz zmienil” inni dokladaja, super artykul itd. Porownujac nas do nich i ich kultury osobistej, zadowolenia z zycia… lata swietlne za nimi jestesmy.

    Jak mamy sie zmienic skoro caly narod taki jest? POjedyncze jednostki beda mimo to probowac, ale ogolnie jest ciezko. Mowi sie, ze „z kim przytajesz taki sie stajesz”. To wlasnie to. Nawiazujac do klimatu w pracy. Jezeli na dziesiec osob 8 bedzie niezadowolonych, to nas stlumia i to predko. Ja przystawalem z amerykanami przez dwa lata. Po powrocie ide do dentysty. Mysle. Troche cicho tu. Nikt nic nie mowi… i zaczynam rozmowe jakbym byl w US. Jak mija Panu dzien, co slychac… duzo dzis pracy. Byloby super, gdybysmy wszyscy potrafili to jakos ominac.

    Wybaczcie za dlugi komentarz… mimo to ktos zawsze moze cos dodac 🙂

    pozdrawiam wszystkich serdecznie

  12. po pierwsze – paradoksem zawisci jest to, ze uznając kogoś za osobe zawistna oceniamy ja przede wszystkim wzgledem siebie; jak mam sie teraz usmiechac czytajac wpis pełen nienawisci, jadu i goroczy? od razu mi mina zrzedła. tak wiec drogi kolego-moze by tak zacza od siebie, wyzbyc sie jadu i bedzie jednego ponuraka mniej:) i do jasnej cholery, odczep sie od matki z wózkiem:)

  13. Jakie głupie są te komentarze w stylu – „jak brakuje ci uśmiechu to czego sam tak narzekasz” itp. A jak według was głąby można coś krytykować? Według takich sugestii powinno się cicho siedzieć i nic nie mówić. Jeżeli uważam, że ludzie wokół mnie są grubi i zdechli to pisząc o tym muszę być wysportowany, prawda? Otóż mnie braku uśmiechu nikt nie zarzuci. Basta!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wszelkie prawa zastrzeżone ©Blog–osławiony 2014.

Projekt i realizacja DEOS
Ta strona używa cookies w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.